Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 479 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

W maju na Dadaju

piątek, 29 kwietnia 2011 8:29
Skocz do komentarzy

W sobotę 30 kwietnia 2011 wyjeżdżam w okolice Olsztyna na spływ szlakiem, który umownie nazywam Pisą Warmińską Log trasy. Bo najpierw rzeka przyjmuje nazwę Dadaj, później Pisa i na końcowym odcinku Wadąg. Wpada do Łyny na przedmieściach Olsztyna. Długi weekend majowy otwiera sezon turystyczny i integracyjny, o czym kilka słów później.
Przed wyjazdem było bardzo gorąco, upalnie, jednak prognozy ostrzegają o możliwym ochłodzeniu. W sobotę jeszcze było ciepło, sporo osób, głównie z Olsztyna wyruszyło na samochodowe i rowerowe wycieczki. Pierwszy etap tej kajakowej wycieczki przepłynęliśmy przy słonecznej pogodzie.

 

 

Od niedzieli właściciele obiektów turystycznych posmutnieli, wiele osób odwołało wcześniejesze rezerwacje, bo zaczęło wiać i bardzo się ochłodziło, mówiąc delikatnie. Nas to nie wystraszyło i plan zrealizowaliśmy, ratując przed całkowitym bezrobociem obsługę ośrodka w Tumianach. Tu Jasiek wynajął  pokój 3 osobowy i dla siebie kajak oraz transport a Tumiany stały się naszą bazą. Stąd zaczynaliśmy kolejny etap i tu wracaliśmy na nocleg. W Tumianach na obiad serwowano głównie świeże ryby z okolicznych jezior, z których najbardziej smakowały mi filety z małych okoni. W ten sposób spędziłem 4 dni w towarzystwie Marysi i Jaśka - małżeństwa z Olsztyna foto. Wprawdzie na płynięcie odcinka z jez. Dadaj do Tumian przyjechali również dobrzy ich znajomi, ale tylko przenocowali, nie zdecydowali się na pływanie w takich warunkach. Może i dobrze, bo przed Klimkowem jest kamieniste bystrze, woda przyspiesza. M&J mieli tu wywrotkę, napłynęli na jakiś głaz z tak dużym impetem, że aż pękła burta w kajaku i wypadli do wody. Wprawdzie nie było tu głęboko, ale woda przecież była lodowata. Najpierw musieli brodząc pozbierać z rzeki swoje rzeczy, później z kajaka wybrać wodę trzęsąc się z zimna.
Ja to bystrze przepłynałem pierwszy i zaraz za nim się zatrzymałem foto. Po pewnym czasie domyślłem się, że mają kłopoty, próbowałem wrócić pod prąd, ale okazało się to niemożliwe. Porozumieć się z nimi nie mogłem, bo Jasiek ... nie wziął telefonu (po co? na taki krótki etap?) Wobec tego, po prawie godzinie czekania postanowiłem dopłynąć do dawnego młyna (z 1909 roku z zabytkowym domem młynarza. Dziś, jak wszędzie, jest tu mała elektrownia wodna) i stamtąd próbować im pomóc. Na szczęście, kiedy byłem już na brzegu, koło ruin młyna, zobaczyłem że płyną. Przemoczeni, zziębnięci, poobijani, ale dzielnie postanowili płynąć dalej.
Na koniec jeszcze kilka słów o integracji. W Tumianach jest Stary Folwark, duży ośrodek wypoczynkowo-szkoleniowy, jak głosi nazwa obiektu. Znany jako miejsce urządzania wesel, oferuje również odpowiednio przygotowane spanie na sianie, co może stanowić pewną atrakcję dla mieszczuchów i tanią alternatywę np. dla rowerowych grup. Sam ośrodek robi przyjemne wrażenie, położony jest prawie nad jeziorem Tumiańskim, od którego dzieli go uchodząca tu rzeka Dadaj i przybrzeżne chaszcze. W sobotę wybraliśmy się tam spacerem na herbatę i ciasto. Szkoda, że zabrakło miejsca na opis z historią tego miejsca, albo jest umieszczony tak, że go nie znalazłem. Myślę, że kiedyś był to samowystarczalny dwór, wskazuje na to również okoliczna zabudowa.
Niestety, przez długi czas nikt nie był nami zaiteresowany, bo trwały przygotowania do integracji. Nie tylko personelu.
 Stoły już zastawione, dziwaczne konstrukcje z serwetek, schodzą się goście na biesiadę. Panowie w marynarkach, zdarza się też garnitur, ale żadnego sweterka czy dresu. Panie może nie w kreacjach, ale wieczorowo ubrane. Wszyscy muszą przechodzić koło nas, więc widzę, że każdy z panów w różny sposób trzyma bilet wstępu. Jedni starają się go ukryć, inni przeciwnie pokazują, że idą z ponad standardem. Najzabawniej wyglądały panie błyskając cekinami z torebką w jednej a flachą w drugiej ręce. Kulminacją integracji będzie pieczony dzik, który jest już gotowy, aby zrobić ostatnie wrażenie. Biegał dotąd pewnie po okolicznych lasach i chaszczach, żeby skończyć w ... kosztach za szkolenie jakiejś firmy.
Zostawiamy integrację i wracamy do siebie, bo my jutro płyniemy dalszy odcinek, oni zaś będą musieli leczyć ogrooomnego kaca.
  Szlak, o którym piszę, jest łatwy, bez specjalnych przeszkód. Na trasie jest jedno opisywane bystrze oraz niska kładka przed jeziorem Tumiańskim. gdzie trzeba kajak przeciągnąć brzegiem i elektrownie wodne w Klimkowie, Barczewie i na Wadągu jeżeli ktoś chce dopłynąć do Łyny. W Barczewie, foto miejscu urodzenia kompozytora Feliksa Nowowiejskiego, przepływa się obok zakładu karnego, w którym do śmierci w 1986 r. karę odbywał najsłynniejszy więzień barczewskiego więzienia - niemiecki zbrodniarz wojenny, były gauleiter Erich Koch.
A spływ można zacząć wyżej na rzeczce Dymer, która płynie przez Biskupiec.

Inne zdjęcia w galerii Pisa Warmińska.

Podziel się
oceń
0
0



Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 04 maja 2011 18:27

    panie Czekuchu! Jestem zachwycona pana fotografiami!

    autor Karolincia

    blog: karolincia.bloog.pl/

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

czwartek, 30 marca 2017

Licznik odwiedzin:  88 672  

O mnie

Lubię turystykę kajakową,
fotografię i podróże.
GG:2290554

O moim bloogu

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  więcej...

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  wpisy

 

Moje filmy

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 88672

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031