Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 663 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wieprza

czwartek, 23 czerwca 2011 22:52
Skocz do komentarzy

Foto album 

Jutro, 24 czerwca 2011 wyjeżdżam na spływ Wieprzą. Po latach indywidualnego pływania, będę na drugim spływie zorganizowany o zasięgu ogólnopolskim. Decyduję się na ten spływ z trzech powodów. Po pierwsze odpowiada mi trasa XXXII Ogólnopolskiego Świętojańskiego Spływu Kajakowego. Rzeką Pokrzywną dopłyniemy do Wieprzy a ta doprowadzi nas nad morze do Darłowa. Po drugie, dopinguje mnie Jan z Olsztyna, który w tym roku obejmie funkcję spływowego lekarza i ponownie obiecuje każdego wieczoru mnie i Mariankowi z Tychów losowanie upominków. Będę miał więc towarzysza, z którym znamy się od lat, bo nie o upominki tu chodzi. Umawiamy się, że po zakończeniu spływu przedłużymy nasz pobyt nad morzem. Wreszcie spływ sygnuje swoją osobą Krysia Czerwińska z Bydgoszczy, znana również z prowadzenia spływów zimowych na Brdzie. To gwarantuje, że spływ będzie przebiegał równie sprawnie jak ubiegłoroczny na Słupi. Każdego dnia rano przeprowadzamy samochody na miejsce następnego biwaku, wracamy, żeby przepłynąć etap a po dopłynięciu czeka na nas Witek z obfitym i smacznym, dwudaniowym posiłkiem.

   Jako się obiecało - z Jabłonowa Pom. zabieram Jaśka z Olsztyna i Marianka z Tychów. Pierwszy z nich dojeżdża w południe, na drugiego czekamy tylko pół godziny. Od Chełmna jedziemy na przemian w strugach intensywnego deszczu i słońca. Kiedy dojeżdżamy do Broczyny niebo staje się łaskawe i namioty stawiamy bez przeszkód. Mnich - to miejsce biwakowe nad Wieprzą, przygotowane przez miejscowe nadleśnictwo, próbujące opanować ruch turystyczny. Oprócz biwakowej infrastruktury przygotowano nawet drzewo na ognisko. Niestety, to chyba jedyne nad Wieprzą takie miejsce. Oczywiście, jak to pierwszego dnia bywa, kiedy spotykają się po roku znajomi i przyjaciele, rozmowom i kolejnym butelkom nie ma końca, alkoholu każdy ma zapas. My po kilku stolatach, (imieniny - Jana z Olsztyna) grzecznie ok. godz. 23 zalegamy w namiotach.
   Dzięki temu następnego dnia możemy przepłynąć Pokrzywnę. Do Trzebielina zawozi nas podstawiony autokar. Zaczynamy za spiętrzeniem dawnego młyna, za mostem. Za nim jest podwójny próg, który można spłynąć trzymając się prawej strony. A później trzeba się pilnować i bacznie rozglądać, bo rzeka ma szybki nurt urozmaicony głazami, kamieniami i drzewami, które, co ułatwia płynięcie, zostały w większości niedawno poprzecinane. Na bystrzach woda niesie tak szybko, że nie można się zdekoncentrować, grozi to wywróceniem. Kilka osad tego doświadczyło. Co ciekawe, w miejscu, gdzie Pokrzywna wpada do Wieprzy, ta ostatnia jest chyba dwukrotnie od niej mniejsza. 

W Kępicach nocowaliśmy na terenie ośrodka wypoczynkowego Sobótka. Rano, kiedy przyjechaliśmy tu kawalkadą spływowych samochodów, zamówiłem dla naszej trójki pokój w pawilonie. Kajaki zostały nad rzeką, do ośrodka przeszliśmy ok. 2 km. pieszo. Struga, która łączy jezioro Oblęże z Wieprzą okazała się zbyt płytka, żeby dopłynąć do jeziora.  Za całe 35 zł na dobę mogliśmy się cieszyć prysznicem i nie tylko.

  Wieprza jest rzeką mniej popularną wśród kajakarzy, słabo przygotowaną dla potrzeb turystyki, uchodzi do morza w mniej atrakcyjnej miejscowości. Ale jak wszystkie rzeki, które płyną do morza, dostarcza wiele przeżyć. Spadki na niektórych odcinkach są odczuwalne. Głazy, które zalegają na bystrzach, powalone drzewa wymagają pewnego obycia z wodą. Nasycenie przeszkodami nie jest aż tak bardzo uciążliwe jak np. na Liwie. Namawiam na przepłynięcie Wieprzy, wystarczy jak zawsze zdrowy rozsądek, żeby rzekę przepłynąć bezpiecznie. Nagrodą jest pobyt nad morzem. Wprawdzie z campingu Bionika w Darłowie, gdzie biwakowaliśmy na zakończenie spływu, do morza jest daleko, ale za 3 zł do Darłówka można dojechać busem. Kiedy uczestnicy spływu już się rozjechali, zostaliśmy na campingu tylko z polsko-niemieckim (ona) małżeństwem. Dosiedli się do wieczornego ogniska, które szczególnie dla niej było atrakcją równie wielką jak pieczona na ognisku kiełbasa czy kaszanka. W Niemczech czegoś takiego robić nie mogą, nie wolno z taką swobodą palić ognisk. Dlatego pan z zapałem dokumentował zdjęciami tę sytuację.

Foto album

Podziel się
oceń
0
0




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 03 lipca 2011 13:58

    Spychowo i krutynia warto bylo ,a wieprza ...

    autor zibi

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  89 917  

O mnie

Lubię turystykę kajakową,
fotografię i podróże.
GG:2290554

O moim bloogu

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  więcej...

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  wpisy

 

Moje filmy

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 89917

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930