Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 664 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Łotewska rzeka Gauja

sobota, 14 lipca 2012 17:02
Skocz do komentarzy

Foto album 

 

Gauja to rzeka płynąca na Łotwie, czyli jednym z trzech krajów określanych umownie jako nadbałtyckie. Terytorium Łotwy jest ok. 5 razy mniejsze w porównaniu z Polską. To kraj równinny, lesisty o małym zaludnieniu.

Na początek coś o samej rzece.
 Wypływałem z kempingu Januaraji przed Valmierą. Gauja ma długość ponad 450 km, w środkowym odcinku swego biegu przez 93 km płynie przez Park Narodowy Gauja utworzony w 1973 roku. Ma niespotykany, herbaciany kolor wody za sprawą wymywanych piaskowców, które tworzą obramowanie rzeki. Jednak woda tu jest bardzo czysta. Na trasie spływu poza miastami, nad rzeką stały tylko trzy domostwa. Pewnie dlatego, że jest to teren parku narodowego. Piaskowce dodają wiele uroku rzece. To bardzo miękka skała, wszędzie spotyka się wydrapane "pamiątkowe" napisy. Ciekawie wyglądają na nich również zacieki, jakby ktoś wylał czerwoną farbę. Najwyżej nad rzeką wznosi się skała Ērgļu klintis czyli Orle gniazdo. Warto się tu zatrzymać i wejść po schodach na platformę widokową. Brzegi rzeki porastają lasy, głównie sosny. Strzeliste, smukłe, proste i wysokie jak świerki. Płynie się przez odludne, dzikie miejsca, pełne poziomek, głosów śpiewających ptaków, szumu drzew i szmeru wody. Komary, przed którymi inni ostrzegają, bo podobno jest ich mnóstwo, nam nie dokuczały a było ich tyle co w Polsce. Żadnej plagi komarów (płynąłem na początku lipca) nie było. Rzeka na opisywanym odcinku jest bardzo łatwa a jedynym utrudnieniem jest tor kajakowy przed Valmierą. Można go spłynąć wybierając odpowiednie miejsce. Kto się przestraszy i popłynie przy brzegu na pewno utknie na progu. Trzeba płynąć środkiem rzeki, dlatego pokazuję kilka zdjęć, które to obrazują. Oczywiście wcześniej trzeba zabezpieczyć aparaty i komórki, bo woda do kajaka wleje się na pewno. Tyczek też nie należy się bać. Odchylą się i krzywdy nie zrobią. Kajak można też przenieść, są ku temu odpowiednie warunki. Tor pokazuję również na krótkim  filmiku.

Teraz trochę o turystycznych atrakcjach na szlaku Gauji.
 Valmiera, to ósme pod względem ilości mieszkańców miasto na Łotwie. Jeżeli wcześniej się nie wywaliłeś na kajakowym torze to możesz iść do miasta. Ląduje się przy pomoście dla spacerowej łodzi. Przechodzi się koło pozostałości murów zamku obronnego zakonu kawalerów mieczowych, (Valmieras ordeņa pils), którzy tu się osiedlili w roku 1224 i jesteśmy w turystycznym centrum Valmiery. Jest tu kościół św Szymona i ... market. Ten drugi oczywiście jest bardziej odwiedzany. Wieża kościoła, którego nazwę cytuję ze zdjęcia - Sweta Simana Baznica 1280, góruje nad miastem. Dziś jest to świątynia luterańska.
Warto wybrać się do Siguldy, zobaczyć zamek i jego otoczenie. Wstęp na dziedziniec zamku jest bezpłatny natomiast za wejście do zamku trzeba zapłacić 1 łata. Polecam przejazd kolejką linową na drugą stronę rzeki z Siguldy do Krimuldy. Bilet (w obie strony) kosztuje 2 łaty. Płynąc dalej z daleka widać na wzniesieniu wieżę zamku w Turaidzie. Wstęp na teren tego kompleksu zamkowego kosztuje 3,5 łata.
 W Rydze główny szlak turystyczny, którym oprowadza się wycieczki wiedzie przez Stare Miasto, żeby zobaczyć Trzech Braci (trzy kupieckie domy o wspólnych ścianach. Nazwa nawiązuje do kamieniczek Trzy Siostry w Tallinie), Dom Kotów, Małą i Dużą Gildię, Dom Czarnogłowych oraz ulicami z kolekcją (podobno największą w Europie) secesyjnych domów. Cieszyłem się, że ponownie mogłem stanąć przy Czterech Muzykantach z Bremy, bo w Rydze byłem w roku 2007.

Na Łotwie nikt nie chce euro, ani tym bardziej złotego a pieniądze, moim zdaniem, najlepiej wymieniać na granicy, gdzie kurs wymiany w Budzisku wynosił 6,03 - 6,05 zł za łata (LVL) a w Olsztynie Jasiek kupował łaty po 6,30 zł. Cena benzyny, w czasie mojego pobytu, identyczna jak w Polsce. Skoro mowa o pieniądzach, to na granicy można nie wydane łaty również z powrotem wymienić na złotówki. Wtedy za jednego łata otrzymamy 5,94 zł, a za bilon (bez santimów, tylko za monety od 1 łata w górę) 4 zł za łata. Ale i tak jest to bardziej racjonalne, niż przywożenie łotewskiej waluty do kraju.

Ceny produktów.
Market IKI w Valmierze - woda mineralna miejscowa gazowana 0,35 LVL, ale są i droższe. Nie ryzykowałem, kupiłem naszą, bo polską i sprawdzoną Nałęczowiankę za 0,49 LVL. W Rydze (market RIMI) Sencu Kvasa czyli kwas (w smaku słodki) chlebowy 1,5 l - 0,49 LVL (0,5 l za 0,39 LVL) Przejdźmy do konkretów, kto będzie ciągle pił wodę?
Piwo Cesu Premium but 0,45 LVL (puszka w Siguldzie 0,43 LVL), Alus Aldaris Luksus 0,59 LVL. To samo piwo na campingach, w restrauracyjkach z nalewaka kosztuje 1-1,15 LVL. Ogólnie mówiąc, ich piwa nas nie zachwycą, ale mam nadzieję, że nikt nie kupi tam Carlsberga. Słynny czarny balsam Ryski w but 0,2 l kosztuje 2,92 LVL (butelka 0,35 l - 4.41 LVL). Butelka podłej wódki (38%) SOS kosztuje 2,84 LVL a za Namejs (40%) zapłacisz 3,99 LVL.
Zawsze przychodzi jednak taki czas, że trzeba coś zjeść. Bardzo mi smakował chleb Maldera. Ciemny z kminkiem i chyba miodem. Wyjeżdżając z Rygi zaplanujcie tani obiad w LIDO przy ulicy Kengaraga ielu=ulica 6b. To sieć podobna do Mc'Donalds, ale rodzima - łotewska. Za obfity obiad (samoobsługa) - chłodnik, ziemniaki krojone jak frytki, ale smażone na patelni, mięso grilowane z indyka?, sosy i sałatki zapłaciłem 5,70 łata. Do surówek bierz odrębny talerz i kładź do woli, płacisz za liczbę surówek a nie ich ilość. To samo dotyczy sosów. Zupę nalewasz sobie oczywiście do jednorazowej, ale wysokiej miseczki, nie takiej małej i płaskiej jak w Polsce. Tu uda ci się całą jej zawartość donieść do stolika. U nas dostaniesz pełną porcję złośliwie - masz do pełna i tak się oblejesz. Koniecznie spróbujcie solanki (soljanki). Piszę solanki, bo to jest jej poprawna, polska nazwa. Z rodowodu to zupa rosyjska i bukwę я należy tłumaczyć jako a. Ogólnie mówiąc smakuje jak nasza ogórkowa z pomidorami. Jest znakomita i żaden opis smaku nie odda.
Do kraju a konkretnie do Gawrych Rudy, do wynajętego przez Jaśka pokoju "U Jawora" wróciliśmy wieczorem 8 lipca. A następnego dnia zrobiliśmy po Wigrach 17 km wycieczkę. W sumie przepłynęliśmy 165 km i mogłem dodać kolejną pozycję w swoim zestawieniu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku dociągnę do 10.000 km.

 

 Foto album

Podziel się
oceń
0
0



Więcej na ten temat


piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  89 951  

O mnie

Lubię turystykę kajakową,
fotografię i podróże.
GG:2290554

O moim bloogu

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  więcej...

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  wpisy

 

Moje filmy

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 89951

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930