Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 625 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Od bazyliki do Bydgoszczy

czwartek, 25 lipca 2013 7:51
Skocz do komentarzy

 

Ilustracja zdjęciowa Foto album

 

  Poza dygresjami wszystkie opisy mają przekazać przydatne informacje potencjalnym naśladowcom, ułatwić planowanie. Szlak, o którym piszę jest mało popularny. Zdjęcia mają go ilustrować i dlatego je publikuję, mimo, że nie mają wartości artystycznych.

 Nareszcie ustało ciśnienie i histeria związana z porodem jednego z obywateli brytyjskich, który może będzie musiał siedzieć na tronie. Dopiero co się urodził i jeszcze nie wie, że ma przechlapane. A my końcu uzgodniliśmy z Markiem wspólną trasę. Tym razem popłyniemy spod bazyliki w Licheniu do Bydgoszczy. W Licheniu witają nas naganiacze machający chorągiewkami wskazując własny parking. Nie dajcie się nabrać, jedźcie dalej na duży, bezpłatny parking nad jeziorem. Marek w Licheniu jeszcze nie był, więc towarzyszę mu w przeżywaniu doznań poza duchowych.
 Po obejrzeniu bazyliki pakujemy się do kajaków wzbudzając zainteresowanie przypadkowych pielgrzymów oraz kuracjuszy wożonych tu z sanatoriów w Ciechocinku i Inowrocławiu. Po godz 15:00 schodzimy na jez. Licheńskie. Widok błyszczącej bazyliki towarzyszy nam przez długi czas. Płynąć trzeba w lewo w stronę jez. Pątnowskiego, w prawo jezioro kończy się kanałem zrzutowym. Na końcu jez. Licheńskiego jest mostek i próg. Można go spływać bez obaw, jest bezpieczny, ale najlepiej założyć fartuch. Widok bazyliki znika, zastępują go dymiące kominy elektrowni Pątnów. Marek prowadzi, dopływamy do końca jez. Pątnowskiego i dalej ... nie da się płynąć. Uruchamiam gpsa i wracamy. Kiedy wypływamy za most po odnalezieniu właściwego kierunku, na horyzoncie pojawiają się groźne chmury. Robi się ciemno, zaczyna się wichura i deszcz. Na szczęście po prawej jest ośrodek wypoczynkowy Bernardynka, gdzie stajemy po przepłynięciu 12 km i w deszczu rozstawiamy namioty. Nie mamy wyboru i płacimy 20 zł od osoby. Następnego dnia płyniemy przez szereg jezior. Brzegi jez. Mikorzyńskiego niedostępne, zagrodzone milionami złotych. Niektóre rezydencje kosztowały wielokrotnie więcej. A na wodzie aż się roi od trenujących osad wioślarskich i towarzyszących im motorówek z trenerem. Na końcu jez. Ślesińskiego po prawej jest bardzo dobre miejsce na biwak i tam właśnie mija nas motorowa łódź, która dopływając pierwsza ułatwia nam kolejne śluzowania. Pierwsze w Gawronach, drugie w Koszewie. Za śluzą w Kalinie do kanału Ślesińskiego wpada z prawej właściwa Noteć. Wody w niej niewiele i jest tak brudna, że krystaliczne ! dotąd wody stają się mętne. Dalej w Warzymowie nad brzegiem kanału stoi XV wieczny kościół pw. Św. Biskupa Stanisława Męczennika, Jest tu pomost i możliwość biwakowania. Przed nami jezioro Gopło. Jest ono osią Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia rezerwatu ptactwa i parku krajobrazowego. Od jego początku do mostu w Kruszwicy jest 22,5 km, trzeba więc rozsądnie zaplanować jego przepłynięcie. Brzegi jeziora są porośnięte wysokimi trzcinami i niedostępne. Jedyne miejsce, gdzie przed Kruszwicą można przenocować jest po lewej na wysokości wsi Racice. A Kruszwicę sygnalizuje oczywiście Mysia Wieża związana z legendą o Popielu. Robimy tu postój i idziemy do miasta, a kilka zdjęć z Kruszwicy jest oczywiście w albumie. Za Kruszwicą Noteć płynie przez jez. Szarlejskie i najlepiej płynąć przy lewym brzegu, chociaż wypływ łatwo odnaleźć. Jego prawa 3 km odnoga prowadzi do Łojewa. W połowie drogi do Inowrocławia a ściślej do jego dzielnicy Mątwy mija się kratownicowy, skręcany śrubami, most kolejowy. Mątwy to oczywiście ogromne zakłady sodowe. Z rzeki widać, jak do góry pną się wózki, które wyrzucają swoją zawartość do ogromnych retort. Widok zakładów ciągnie się przez kilka km. Jest pewien problem z nazewnictwem, ale trzymam się swoich źródeł i od połączenia ze Starą Notecią dalej płynie się Kanałem Noteckim. W okolicach Dziarnowa mijamy most i rurociąg a po prawej stronie mamy teraz widok na kompleks przemysłowy Janikowo. Kanał, jak sam nazwa wskazuje, to wytwór sztuczny, więc prowadzi długimi, prostymi i dlatego monotonnymi odcinkami. Powierzchnia wody jakby pokryta kożuchem, brudna. Tymczasem jest ona zasłana zarodnikami pylących trzcin, których ci tu dostatek i traw z okolicznych łąk. Mijamy niewielką łódkę żaglową (większa tu nie przejdzie) stojącą na cumach. Starszy już pan gotował sobie posiłek a nad nim na maszcie wisiał przymocowany... rower. W końcu z lewej słychać jaz. Dla nas to zwiastun odpoczynku. Dopływamy do śluzy w Pakości i szybko załatwiamy sprawę noclegu. Widać stąd przesuwające się nieustannie wagoniki kolejki linowej, które transportują wapień do Janikowa. Niestety, bardzo dokuczają nam komary, które podobno się właśnie wylęgły. Rano żegnamy się z sympatycznym panem od śluzy, zaopatrzeni przez niego w świeże warzywa ruszamy dalej. Dziś chcemy dopłynąć przez Barcin do Łabiszyna. Tymczasem najpierw mijamy most na drodze Pakość - Inowrocław i wpływamy na rozczłonkowane jez. Mielno. Najkrótsza droga prowadzi przy lewym brzegu, chyba, że ktoś chce dopłynąć do Łącka. Jest tam przystań żeglarska, bar, piwo i możliwość biwakowania. A po lewej bardzo długi płot, którego cena przekracza wartość domu, który chroni. My wracamy na właściwy szlak, tym razem wg wskazań gpsa. Przejścia między kolejnymi częściami jeziora nie są oznakowane i łatwo się pogubić. Na ostatnim fragmencie jeziora na wysokości miejscowości Wojdal po prawej stronie, przy opuszczonym hangarze, jest dobre dojście do brzegu i dobre miejsce na nocleg lub odpoczynek. Za jeziorem zaczyna się ładny fragment szlaku, do tej pory niespotykany. Płynie się w sosnowych lasach w bardzo czystej wodzie. Krajobraz przemysłowych konstrukcji wraca na jez. Sadłogoszcz wraz z widokiem cementowni Bielawy. Koniec jeziora jest oznakowany. Przed nami miejscowość Barcin z kościołem przylegającym do rzeki. Tuż przed jeziorem Walickim, po lewej stajemy na popas w miejscu dogodnym do nocowania. Słychać jakieś głosy i duży jacht wali w trzciny, nie wyrobił się na przesmyku. Po kilku manewrach na wstecznym wycofuje się i cumuje na skraju jeziora. My natomiast wychodzimy na jezioro, ale szybko zakładam tzw. fartuch, który chroni przed wysokimi falami. Przy końcu jeziora można zanocować. Wcześniej też jest takie miejsce, przy zdewastowanym hangarze, ale niestety w towarzystwie tych, co jeszcze by się napili. Przed nami Lubostroń. Mam nadzieję, że zobaczę chociaż kopułę pałacu, ale zamiast niej widać most a przed nim młodych ludzi siedzących na brzegu przy piwie. Można tu nocować. Lubostroń dewastowałem swoją obecnością, bezkarnie po nim chodząc w wieku lat 10, jako harcerz. Poddany innej indoktrynacji, niż ci, którzy teraz w tzw. rekonstrukcji pokazują jak bandy UPA strzelały i zabijały Polaków. Kto to wymyślił? Trzeba nam ludzi wykształconych, po studiach, ale głównie trzeba nam ludzi mądrych i myślących.
 W Łabiszynie nocujemy w komfortowych, jak na spływ warunkach. Obok śluzy jest ustronne miejsce z zadaszeniem i doprowadzonym prądem, ławkami, drewnem i miejscem na ognisko. Jest też kran z bieżącą wodą.  Idziemy do miasta, czyli na miejscowy rynek a później do parku. Niestety, nie ma tu żadnego miejsca, gdzie by można było wypić zimne piwo i coś zjeść. Wracamy i na ognisku pieczemy karkówkę.
 Następny dzień zaczynamy od śluzowania. A po godzinie dopływamy do następnej śluzy w Antoniewie. Z daleka wydaje się, że ktoś siedzi na brzegu i łowi ryby. Tymczasem jest to postać zrobiona z wikliny. Operator śluzy upiększył jej otoczenie i obok wrót urządził park z postaciami z bajek. Od śluzy w prawo odchodzi Nowy Kanał Notecki, my płyniemy prosto szlakiem, który teraz przyjmuje nazwę Górnego Kanału Noteci. O godz. 11:00 wychodzimy ze śluzy Frydrychowo. Teraz przed nami długie i proste, przez to trochę monotonne odcinki kanału. Dużym ułatwieniem dla nas jest powiadamianie następnej śluzy, że płyniemy w jej kierunku - teraz do śluzy nr 5 w Dębinku, która jest już otwarta. Między śluzami nr 5 Dębinek Płd i następną odległą tylko o 600m śluzą nr 6 Dębinek Płn jest ciekawe miejsce, bo krzyżują się tu drogi wodne Noteci i Kanału Górnej Noteci. W lewo rzeka prowadzi do Nakła nad Notecią, w prawo do podbydgoskiej Brzozy, my płyniemy do Kanału Bydgoskiego. Dzielą nas od niego jeszcze dwie śluzy w Łochowie i Lisim Ogonie. Przed tą ostatnią musimy trochę czekać, bo trwa jej czyszczenie. Mimo to, trudno do niej wpłynąć, bo szlak to mało uczęszczany i zatarasowany zielskiem. Przed 16:00 wpływamy na Kanał Bydgoski, za zamkniętym dla ruchu mostem stajemy na krótki popas, bo chcemy dopłynąć dziś do Bydgoszczy a przed nami jeszcze dwie śluzy, czyli w sumie będzie ich chyba 10. Dajemy po wiosełkach, żeby przed 17:00 zdążyć na pierwszą w Osowej Górze. A tam pan się dziwi, skąd żeśmy się wzięli. Komunikacja między Kanałem Górnonoteckim a Bydgoskim pewnie już nie obowiązuje. Ale wszystko szybko i dobrze się kończy i jesteśmy prawie w Bydgoszczy. Następna śluza w Prądach daje nam 30 min na dopłynięcie, bo kończy pracę. Jesteśmy po 20 min. Wrota położone, ledwie żeśmy wyhamowali w komorze a już się zamykają a właściwie podnoszą, bo obie śluzy mają inną konstrukcję niż wcześniejsze. A wszystko obserwują Trzy Gracje, które zsiadły z rowerów i machają nam na pożegnanie. Jesteśmy w Bydgoszczy, teraz musimy znaleźć miejsce na nocleg, żeby jutro sprowadzić samochody. Dopływamy do końcowej trzeciej śluzy, ale pertraktujący Marek nie odnosi sukcesu w sprawie noclegu. Na szczęście obok jest przystanek wodnego tramwaju, pomost i za nim przystań bydgoskiej "Gwiazdy". Tu kończymy spływ mając do dyspozycji nawet prysznic.
  Przed spływem nie zdawałem sobie sprawy ile tu jest wody do pływania i mam na myśli nie tylko Pętlę Wielkopolską. Krajobrazy na pewno nie dorównują tym z Piławy, Rospudy czy Biebrzy. Ale tak jak mówią himalaiści czy alpiniści - wspinają się, bo są góry. Ja pływam, bo jest woda.  
 I już pewne, że będzie następny spływ i relacja.

 

Foto album

Podziel się
oceń
0
0




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 16 sierpnia 2014 7:07

    Ciekawy wpis!

    autor wladyslaw

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

wtorek, 19 września 2017

Licznik odwiedzin:  90 940  

O mnie

Lubię turystykę kajakową,
fotografię i podróże.
GG:2290554

O moim bloogu

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  więcej...

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  wpisy

 

Moje filmy

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 90940

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930