Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 664 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Rzekami Roztocza

piątek, 06 września 2013 20:02
Skocz do komentarzy

 Ilustracja zdjęciowa  Foto album

 

Opisywanie Roztocza, jako krainy geograficznej nie jest moim celem. 
 Ale gdybym tam nie był, nadal bym myślał stereotypowo, że na urlop trzeba jechać nad morze, w góry lub na Mazury już bez cudu natury, ale zabierając walizkę pieniędzy. Ilość turystów odwiedzających Roztocze a szczególnie pływających rzekami mnie zaskoczyła. Takich ogromnych hałd kajaków leżących na brzegu i czekających na turystów jak w Obroczy, nie ma nawet na Krutyni. 
 Tanew i górny Wieprz przepłynąłem w ramach Ogólnopolskiego Spływu Kajakowego "Rzeki Roztocza", który poprowadził ppłk rez. mgr inż. Lesław Flaga. Można z nim pływać również po rzekach Ukrainy. Komandor okazał się także znakomitym gawędziarzem i znawcą historii nie tylko regionu, ale Polski.
 Na spływie miałem również przyjemność spotkać się z H. Sienkiewiczem, u którego zdawałem egzamin na przodownika turystyki kajakowej i poznać prof. J.Sobolewskiego autora książki "Kajak i przygoda" i panią prof. Aleksandrę Nawrocką (wieku nie podaję, bo o zgodę nie prosiłem, ale  wystarczy kliknąć w odnośnik "Ola").
 Stałą bazą spływu było pole namiotowe nad zalewem Rudka w Zwierzyńcu. W Zwierzyńcu jest zabytkowy browar założony przez Stanisława Kostkę Zamoyskiego w XIX wieku. Na jego dziedzińcu rokrocznie odbywa się Letnia Akademia Filmowa. My mieszkaliśmy w pensjonacie "U Drwala". Właścicielka p. Ania okazała się nie tylko osobą miłą i życzliwą, ale przede wszystkim traktowała swoich gości jak ... gości a nie jako źródło kolejnych banknotów.
 Roztocze to głównie miasta Zamość, Zwierzyniec, Krasnobród, Szczebrzeszyn. Wszystkie łączy postać hetmana, kanclerza wielkiego koronnego - Jana Zamoyskiego i jego Ordynacja. To także miejsce bogatych w grzyby (rydze !) i dziczyznę lasów, co powtarzam za drwalem, z pięknymi, smukłymi jodłami. Wreszcie, tu wiedzą, jak się robi najlepsze, pyszne pierogi i zbiera miody. 
 Spływ zaczynamy w sobotę od obejrzenia tzw. szumów albo szypotów na Tanwi. Są to 24 progi skalne na rzece o różnej wysokości i trzeba je zobaczyć, bo jest to unikat w skali kraju objęty ochroną. 
 Po zwiedzeniu rezerwatu siadamy do kajaków, ale nie na długo. Górny odcinek Tanwi nie jest może trudny, ale uciążliwy. Rzeka jest zawalona drzewami, trochę przypomina Liwę. To dlatego pierwszy etap kończymy późno a do Zwierzyńca dojeżdżamy dopiero po godz 20:00.
 W drugim dniu spływu, po dopłynięciu do Osuchów, w drodze powrotnej do Zwierzyńca zatrzymujemy się przy drodze do Józefowa, gdzie znajduje się cmentarz około 300 partyzantów Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej, poległych w największej bitwie partyzanckiej stoczonej na terenie Puszczy Solskiej podczas II wojny światowej, zwanej Bitwą pod Osuchami.
 Trzeci dzień to etap z Osuchów do Pisklaków.
 W czwartym dniu spływu, przed etapem zwiedzamy przełom śródleśnej rzeczki Sopot w rezerwacie "Czartowe Pole".  Można tu również zobaczyć ruiny starej papierni Zamoyskich, pomnik upamiętniający manewry wojsk polskich w 1931 roku, cmentarz partyzantów poległych w walkach w 1943 roku.
 Spływ Tanwią kończymy w Harasiukach, skąd do Sanu jest jeszcze ok 20 km. Po etapie oglądamy wyrobiska nieczynnych już kamieniołomów Nowiny a później rezerwat "Nowiny", gdzie ochroną objęto roślinność wodną i torfowiskową leśnych bagienek. Nad małymi oczkami wodnymi rośnie tu np. owadożerna rosiczka.
 Tanew za Rebizantami jest, jak już pisałem, uciążliwa. Nurt przegradzają i tarasują powalone drzewa. Część przeszkód da się opłynąć, część przeskoczyć wg. Jaśka metodą dupcowania, ale często z kajaka trzeba wchodzić na leżące w nurcie drzewa lub do wody i przepychać kajak górą, nad powalonymi drzewami. Koniecznie to trzeba brać pod uwagę przy planowaniu spływu i doborze uczestników. Od miejscowości Borowe Młyny na Tanwi nie ma już przeszkód. Staje się rzeką typowo nizinną najpierw wąską, później szerszą o piaszczystym dnie.
 Pierwsza część spływu za nami, w środę jedziemy autokarem do Zamościa. Ale najpierw zatrzymujemy się w Krasnobrodzie. To małe miasteczko liczące niewiele ponad 3 tys. mieszkańców znane przede wszystkim jako miejsce kultu religijnego. Znajduje się tu barokowy zespół klasztorny dominikanów, który wraz z kościołem ufundowała Marysieńka Sobieska jako wotum wdzięczności za uzdrowienie. Pod "Kaplicą na Wodzie" wypływa woda źródlana, która wg. wierzeń ma uzdrawiającą moc. W zabudowaniach klasztoru mieści się Muzeum Wsi Krasnobrodzkiej, w którym można zobaczyć wieńce dożynkowe, dawne sprzęty niezbędne do hodowli i uprawy roli a na dziedzińcu jest mała ptaszarnia. Tu odbywają się też cykliczne Międzynarodowe Koncerty Organowe i festiwale muzyki organowej.
 Zamość to miasto powszechnie znane. Zbudowane od podstaw, w roku 1589 zostało stolicą Ordynacji Zamojskich. Centralnym miejscem jest regularny Rynek Wielki  z ratuszem i kamienicami ormiańskimi (zobacz mój filmik), a także fragmenty umocnień obronnych wraz z pochodzącymi z okresu zaboru rosyjskiego nadszańcami.
 W czwartek rozpoczynamy spływ górnym Wieprzem od miejscowości Hutki. Płyniemy do Guciowa, dalej płynąć nie wolno, bo Wieprz wpływa na teren Roztoczańskiego Parku Narodowego. Stąd trzeba kajaki przewozić do Obroczy. Korzystamy z przerwy z tym związanej i idziemy do "Zagrody Guciów" wpisanej do rejestru zabytków, która składa się z chałupy oraz dwóch budynków gospodarczych - stodoły i obory z poddachem. Jest tu restauracja, w której legalnie można do obiadu zamówić bimber a po drugiej stronie drogi go kupić. W Obroczy w oczy rzucają się setki kajaków ułożonych w stosy. Pierwszy raz widzę coś takiego. Pierwszy etap Wieprzem kończymy w stałej bazie nad zalewem Rudka w Zwierzyńcu. Następnego dnia płyniemy ze Zwierzyńca do Szczebrzeszyna. Na trasie jest kilka niewielkich, bezpiecznych bystrzy. Ostatnie z nich w Szczebrzeszynie przy młynie, również bezpieczne, chociaż z mostu może wyglądać groźnie. Przed młynem rzeka przyspiesza, staje się wąska, zarośnięta krzakami, przybiera postać kanału, gdzie już nie można się zatrzymać. Ten niewielki próg spływać środkiem i za nim kierować się w  prawo, żeby nie utknąć na mieliźnie. Opisuję to miejsce, ponieważ można znaleźć różniące się oceny stopnia występującego tu zagrożenia, którego właściwie tu nie ma. Wieprz nie jest uciążliwy, płynie się swobodnie a my kończymy spływ nad zalewem w Nieliszu. Na opisywanym odcinku Wieprza poza przewożeniem, trzeba 6 razy przenosić kajaki (Bondyrz, gdzie jest zajazd "Karczma Młyn" z nietypową, bo ze szparagami, pyszną zupą rybną, można tu również kupić wędzoną rybę;  następny, dawny młyn w Bondyrzu, elektrownia na końcu zalewu Rudka w Zwierzyńcu; jaz Turzyniec z podwójnym progiem; jaz koło Klemensowa przy dawnej cukrowni; jaz przy elektrowni w Michałowie).

 Życie dopisało następne zdanie. Dziś dostałem smutną wiadomość, że prof. Aleksandra Nawrocka "OLA" zmarła w wieku 87 lat.

 

Album foto

Podziel się
oceń
1
0



Więcej na ten temat


piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  89 956  

O mnie

Lubię turystykę kajakową,
fotografię i podróże.
GG:2290554

O moim bloogu

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  więcej...

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  wpisy

 

Moje filmy

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 89956

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930