Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 664 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Do Św. Lipki na kolanach

piątek, 11 lipca 2014 6:32
Skocz do komentarzy

Album foto


 Kolana poranione, pokryte już strupami. Nogi posiniaczone. Zupełnie jak na pielgrzymce, której na początku nie planowałem.
 Inspiracją, żeby popłynąć Dajną, były odległe czasy, kiedy z żoną pojechaliśmy w czerwcu do Piecek na weekendowy spływ do Św. Lipki. Pamiętam, że przepłynęliśmy kajakiem jedynie na drugą stronę jeziora, może 2-3 km. Dla nas na tym spływ się skończył. Było zimno, lało okrutnie i bez przerwy. Po pierwszym dniu uznaliśmy, że w tych warunkach pływanie nie ma większego sensu. Takie wspomnienia kołaczą się w mojej pamięci i uznałem, że warto ten szlak dokończyć.
 Informacje o tym, że ta trasa jest przygotowana do pływania kajakami są nieprawdziwe. Kiedyś postawiono jedynie tablice informacyjne, z których część już leży, tak jak idea, aby ten szlak przygotować do turystyki kajakowej. Miejsca na biwak na tym szlaku nie ma żadnego a trasa mimo, że krótka do najłatwiejszych nie należy za sprawą wąskiego, płytkiego, kamienistego fragmentu koło Wierzbowa.
 Wypływamy o godz. 12:40 z ośrodka wypoczynkowego w Ostrowie Pieckowskim. Przenosić się już trzeba za jez Wągiel przez lokalną drogę przed Wierzbowem, bo przepustami przepłynąć się nie da. Natomiast przepust pod drogą w Wierzbowie jest większy, można w niego wpłynąć, kajaków nie trzeba przenosić, mimo, że strop obniża się znacząco na końcu. Kolega płynąc sam w dwójce położył się w kajaku i przepłynął w miarę swobodnie odpychając się rękami. Ja w jedynce tego zrobić nie mogłem, musiałem wysiąść, kajak puścić z nurtem a prawie cały przepust pokonałem idąc na kolanach na czworakach a pod koniec i tak brakowało mi przestrzeni. Więc poocierałem plecy i poraniłem kolana, bo dno jest tam kamieniste i pewnie zaśmiecone, czego w ciemnościach i tak nie widać. Dalej najlepiej, bo najszybciej, jest kajaki holować. Nam pokonanie strugi łączącej jez. Wągiel i jez. Wierzbowskie o długości 1,7 km zajęło godzinę i 15 min. Wykąpać, doprowadzić się do porządku i odpocząć można na pomoście z lewej na początku jez. Wierzbowskiego. Dalej mijamy dwa mosty - drogowy i kolejowy i szlak prowadzi na jez. Czos do Mrągowa. Przy końcu jeziora po prawej widoczny amfiteatr a dalej kładka dla pieszych, pod którą przepłynąć można swobodnie. Za kładką jest most za nim słychać głośną muzykę dochodzącą z miasteczka westernowego Mrongoville. Za następnym mostem na obwodnicy dopływamy do gospodarstwa rybackiego, gdzie hodowane są pstrągi i jesiotry. Obserwujemy karmienie ryb i przewozimy się (wózek 3 zł od kajaka) za stawy rybne. Wkrótce po przenosce wpływamy na jez. Czarne i o godz 18:00 po przepłynięciu 15 km lądujemy obok opuszczonego ośrodka wypoczynkowego.
 Nad ranem budzą mnie wędkarze, zasnąć nie mogę, wstaję wcześnie i robię zdjęcia. Ranek jest już upalny, pogoda sprzyja, wypływamy wcześnie po kąpieli. Jeziora na całym szlaku do tego zachęcają, bo są krystalicznie czyste, w małym stopniu wykupione. Brzegi zalesione - spokój i cisza. Ale czy na długo? Pewnie i tu brzegi zostaną zagrodzone i upstrzone tablicami z informacją "Teren prywatny - wstęp wzbroniony". 0,5 km za jez. Czarnym czeka nas następne przenoszenie przez polną drogę prowadzącą do Szestna. Rzekę tarasują betonowe kręgi porzucone za dwoma przepustami. Po wpłynięciu na małe jeziorko Kot trzeba skręcić w lewo i kierować się na widoczne zabudowania, żeby odszukać wypływ prowadzący na jez. Juno. Widać z niego po lewej Mrągowo, szlak Dajny prowadzi w prawo do Kiersztanowa.
W Kiersztanowie za mostem i niewielkim bystrzem mijamy zabudowania rezydencji stylizowane na średniowieczny zamek, kładkę a na niej rzeźbioną kapliczkę. Za jeziorem Kiersztanowskim musimy znów holować kajaki po kamienistej strudze do miejsca, gdzie przy osadzie Śpigiel, przy zabudowaniach nad rzeką, musimy kajaki przerzucić przez prywatną zastawkę z kładką. Za jez. Śpigel rzekę zagradza zwalone drzewo i kajaki przeciągamy po brzegu a utrudniają to niedostępne, zarośnięte pokrzywami brzegi. Dopływamy do miejscowości Pilec i elektrowni wodnej, gdzie mamy piątą przenoskę przez lokalną drogę. Przed nami jezioro Dejnowa, z którego Dajna płynie w prawo i uchodzi do rzeki Guber za Kętrzynem. My płyniemy prosto, mijamy ośrodek wypoczynkowy i dopływamy na koniec jeziora do Świętej Lipki. Biwakujemy obok dogodnego miejsca do kąpania, z którego korzystają mieszkańcy wsi.
Święta Lipka to sanktuarium Maryjne ze słynnymi organami - miejsce odwiedzane licznie przez pielgrzymki i turystów nie tylko z Polski ale również z Niemiec. W porównaniu ze stanem sprzed wielu lat, kiedy tu byłem, widać, że kościół, otoczenie znacznie się zmieniło. Oczywiście oglądamy krużganki, wnętrze kościoła i słuchamy prezentacji organów.
Dalej nie płyniemy, mimo, że plany były o wiele bogatsze. Kolega musiał wracać do domu po alarmującym telefonie.
Mimo to, jestem zadowolony, że kajakiem, trochę na kolanach udało się przynajmniej w części plan zrealizować.


Album foto  tu link do Galerii autorstwa p. Anny Majewskiej

Podziel się
oceń
1
0



Więcej na ten temat


piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  89 939  

O mnie

Lubię turystykę kajakową,
fotografię i podróże.
GG:2290554

O moim bloogu

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  więcej...

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  wpisy

 

Moje filmy

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 89939

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930