Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 625 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Dwie gracje

środa, 17 sierpnia 2016 20:10
Skocz do komentarzy

Album foto

 

Kilka słów dotyczących tytułu. W mitologii rzymskiej Gracje były boginiami wdzięku i radości.
  Pierwsza z nich to u mnie w przenośni Rospuda bardziej niedostępna niż w roku 1994, kiedy się poznaliśmy
  Druga - Czarna Hańcza ciągle powabna, ale adoratorów jakby mniej, bo nie ma już zbiorowych wycieczek autokarowych z dużych zakładów pracy. A wtedy przyjeżdżali nie tylko ci, którzy chcieli popływać z wiosłem w ręku. Część chodziła na grzyby, inni w nieustającej rywalizacji łowili ryby. Wszystkich łączyło natomiast duże wieczorne ognisko i coś do picia.
 Dziś decyduje pieniądz i trzeba samemu dokonywać wyborów zgodnie z własnymi doświadczeniami i preferencjami. Dlatego wielbicieli - tych na kajaku jest mniej, ale za to bardziej zdeklarownych i świadomych wyboru a nie przypadkowych. Pojawiły się natomiast nowości, kiedyś niedorzeczne, dziś dla mnie obce i niezrozumiałe, ale coraz częstsze. Do tego wrócę.
 O wyborze terminu i trasy zdecdowała właściwie pogoda.Wymusiła również zmianę pierwotnego planu i rezygnację z poznania nowego szlaku. W momencie okienka z lepszą pogodą ruszyłem z Markiem.
 Rospudę zaplanowałem wysoko, zgodnie z wieloma opisami od miejscowości Supienie (przed laty zaczynałem niżej z jez Garbaś) Jednak wystartowaliśmy dopiero z Bakałarzewa (nazwa od założyciela miasteczka - Mikołaja Bakałarza) po tym, jak zobaczyliśmy Rospudę z bliska przejeżdżąjąc przez most w Filipowie. Było tam może 80 cm wolnej wody w zwartym szpalerze trzcin. O wiosłowaniu nie było mowy, kajaki można tylko ciągnąć, więc jak pokonać przesmyki między jeziorami, przez które trzeba przepłynąć zaczynając wyżej ? Myślę, że można rozpoczynać z jez Garbaś decydując sie na brodzenie i holowanie kajaka. Ale to tylko moja sugestia. Magia przewodników od dawna nieaktualizowanych jest pewnie silniejsza od tego o czym piszę.
Te wątpliwości jeszcze pogłębię, bo do Bakałarzewa dopływa kanadyjka, która górny odcinek pokonała w trójkę. Małżeństowo + pies.
Zaczęli od góry z jez. Rospuda nieświadomi z czym przyjdzie im się zmierzyć po drodze.
  - To jak przepłynęli ? - zadaję pytanie.
  - Dzięki żonie !
  - To ona wyskakiwała na płyciznach, wybierała drogę przez trzcinowiska wg wskazań gpsa, kierowała, przyciągając trzciny. Tylko raz kierował pies, bo w dwójkę musieliśmy odciążyć łódkę, żeby się przedrzeć. Ja na kanadyjce potrzebuję ok 15 cm wolnej wody - tyle, żeby włożyć przy burcie wiosło do wody a na kajaku trzeba mieć co najmniej po 1,5 m swobodnej wody z każdej strony - pada odpowiedź.
 Czy to prawda oceńcie sami.
Tymczasem, żeby nie zmarnować reszty dnia jedziemy zobaczyć mosty w Stańczykach. Stąd kilka zdjęć w albumie. Mosty zbudowano przed laty, bez sprzętu, jaki widzimy dziś na wielkich budowach. Projekt był wielkim  wyzwaniem dla projektanów, inżynierów i wykonawców. Dlaczego ten wysiłek podjęto, skoro właściwie niczemu nie służył ? Dziś mosty są własnością prywatną i za opłatą udostępnione dla turystów.
 Święte Miejsce - tam biwakujemy za mostem i za drągiem, bo przed drągiem pani każe sobie płacić za postawienie namiotów na jej terenie. My nie płaciliśmy i nie wiem czy zrozumieli to Niemcy, dlaczego oni musieli płacić a my nie. Może uznali, że to dodatkowe konsekwencje za przegraną pod Grunwaldem i zapłacili.
 W tym miejscu kiedyś przy polowym ołtarzu, na św. Jana odprawiano mszę. Szukam  toy-toja, szukam śmietnika. Niemcy też szukają. To wszystko będzie - gdy tylko nadleśnictwo albo wójt gminy zrozumie, że dziesiątki turystów  odwiedzających to miejsce kajakami i samochodami ma też bardziej przyziemne potrzeby.
Rospudę kończymy w Augustowie.

Przewozimy się na Czarną Hańcze i nocujemy w Wigrach nad Wigrami. Trafiamy tam na dzień przed Światowym Dniem Młodziedzieży. Obok dawnego klasztoru kamedułów na specjalnie urządzonym parku dla Jana Pawła II który tu nocował w roku 1999, trwają uroczystości religijne. Dopiero wieczorem, kiedu odjechały autokary z pielgrzymami, robi się swojsko, cicho i spokojnie. Przychodzi właściciel łąki nad jeziorem i dogadujemy się w sprawie opłat za pobyt. Następnego dnia dopływamy do stanicy we Frąckach. Po drodze mijamy kilka miejsc, których właściciele żądają opłaty (2 - 3 zł) za wyjście na brzeg. NIE PŁACIĆ ! ! ! i nie korzystać z żadnej ławki, zadaszenia itp. Nie dajmy się zwariować i zastraszyć - wyjść na brzeg możemy w każdym, dowolnym miejscu. W przypadku konfliktu trzeba sie powołać na przepisy prawa wodnego i wezwać policję, gdy dochodzi do agresji. Wychodząc na brzeg nie naruszamy niczyjego prawa własności.
 To najważniejszy dla nas i wędkarzy przepis tego prawa:

 Art. 27. 1. Zabrania się grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar.
To, że to prawo nie jest egzekwowane nie oznacza, że nie obowiązuje bogatych.
 We Frąckach duży ruch. Kajaki tych, którzy tu kończą ładowane są na przyczepy. Ci, którzy płyną dalej kanałem do Augustowa rozbijają namioty. Powodzeniem cieszą się również domki rodem z głębokiego PRLu w cenie 22 zł za dobę. Siermiężne, ale prawie wszystkie zajęte. Teraz jest tu również restauracja a z tarasu jest ładny widok na rzekę płynącą w dole.
Kiedy przepływam obok stanicy w Jałowym Rogu szukam bani, z której kiedyś korzystaliśmy. Piec był na zewnątrz, tam rozgrzewano kamienie, które później przetaczano do wewnątrz domku. Siadało się na ławkach ustawionych jak w amfiteatrze. Oczywiście na górze oddychało sie najtrudniej, bo co jakiś czas łyżką wazową ktoś polewał kamienie wodą. Buchały wtedy kłęby pary wodnej, niewiele było widać, wszyscy się bardzo pocili. A później wybiegaliśmy z bani i z pomostu skakało się do Cz. Hańczy. Pamiętam do dziś ten szok termiczny. Bania stoi nadal na dole przy rzece chociaż widać, że już od dawna nie jest używana i zdewastowana. Ale wspomnienia pozostały. Mijamy ok 15 kajaków Białorusinów, którzy wracają do siebie, więc przyspieszamy, żeby na pierwszej śluzie na nich nie czekać.
Rozwidlenie w Rygolu za odejściem na Szlamicę i mostem jest oznakowane. W prawo przez Kan. Augustowski i 7 śluz (w tym jadna dwukomorowa) można dopłynąć do Augustowa. My płyniemy w lewo w stronę Białorusi. Mamy przed sobą dwie śluzy w Tartaku i Kudrynkach. Obie zostały niedawno zmodernizowane i odnowione. Na drugiej śluzie zgłaszamy do SG,.że chcemy dopłynąć do śluzy Kurzyniec. Taki obowiązek wynika z tego, że przez 1,7 km znajdziemy się na granicy Polski i Białorusi. Punkt wpłynięcia na granicę jest łatwy do rozpoznania, stoi tam słup graniczny a na białoruskiej stronie są maszty z kamerami. Budowę śluzy w Kurzyńcu zakończono w roku 1829, w roku 1939 została zniszczona. Onowiono ją w roku 2007, dziś robi ogromne wrażenie. Przede wszystkim wielkością i infrastrukturą. Jest tu zwodzony most uławiajacy w szczególnych wypadkach szybkie przekroczenie granicy. W okresie wakacyjnym czynne jest graniczne przejście turystyczne. Otoczenie ładnie zagospodarowane, wiele osób przyjeżdża tu, żeby dojechać na koniec Polski i to miejsce zobaczyć. Mimo pomostu bardziej odpowiedniego dla większych jednostek, szukamy łatwiejszego wyjścia poza strefą kontroli. Sprowadzenie samochodów zajęło dużo czasu i zrobiło się bardzo późno, więc biwakujemy na górze przed wjazdem na śluzę, obok ładnych domków i anteny radarowej. Na drugi dzień (z grzybami) wracamy do domów.
 Obie rzeki polecam dla początkujących czy mniej wprawnych, dla rodzin, które z dziećmi chcą przeżyć coś niezwykłego, przygodę. Woda w obu rzekach jak w Krutyni - krystalicznie czysta, obserwować można wszystko co w niej żyje. To pozostaje w pamięci.

Album foto

Podziel się
oceń
4
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 05 marca 2017 13:05

    Imponująca liczba przepłyniętych kilometrów. Chce sie to czytać Opisy i zdjęcia również znakomite.

    autor Jadug

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

wtorek, 19 września 2017

Licznik odwiedzin:  90 984  

O mnie

Lubię turystykę kajakową,
fotografię i podróże.
GG:2290554

O moim bloogu

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  więcej...

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  wpisy

 

Moje filmy

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 90984

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930