Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 663 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Po Liwcu

wtorek, 30 czerwca 2009 14:02
Skocz do komentarzy

Album Foto

01 czerwiec 2009
Na przepłynięcie Liwca umówiłem się ze Zbyszkiem na wtorek 19 maja 2009 na godz. 16:30. U niego zostawiłem swój samochód. Mój kajak i wyposażenie załadowaliśmy na jego samochód. Na miejsce startu do Chodowa zawiózł nas jego syn po powrocie z pracy. Zajechaliśmy tam o 19:30, zwodowaliśmy się za mostem po prawej stronie wzdłuż ogrodzenia najbliższego domu, na podmokłej łące, niewygodnej, zarośniętej. Ale pora dnia i deszcz nie pozwalały na szukanie lepszego miejsca. Pakujemy się szybko, chociaż nieskładnie, jest już późno. Z mostu przypatruje nam się para młodych ludzi, odchodzą, gdy odpływamy. Śmierdzi. Okropny fetor przy każdym ruchu wiosła. Skąd tyle smrodu? pewnie pobliskie Siedlce zrzucają nieczystości. Oczywiście przypomina mi się Zalew Włocławski z inną nieco odmianą fetoru.
O zmroku mijamy ujście Muchawki i niedaleko za nim zatrzymuje nas zastawka, o której wcześniej nie wiedziałem. Z reguły przy budowlach hydrotechnicznych jest możliwość postawienia namiotu, tak jest również teraz. A przy tym jest to postępowanie racjonalne, oszczędzające siły i czas, bo przecież i tak trzeba przenosić kajaki. Największą niedogodnością w takim przypadku jest odgłos spadającej wody, na Działdówce, czyli początkowym odcinku Wkry, długo nie pozwalał mi zasnąć. Stajemy na nocleg o 20:30, prawie po ciemku rozstawiamy namioty a odgłos przelewania się wody nie jest dokuczliwy. Dodatkowo teren oświetla pobliska ferma drobiu. Deszcz, teraz padający z przerwami, nie pozwala na dłuższe rozmowy, kładziemy się spać. Bardzo długo nie mogę zasnąć i to nie dlatego, że po raz pierwszy śpię w nowym namiocie, ale jest mi bardzo gorąco w śpiworze, wreszcie znajduję na to sposób. Nie wchodzę do śpiwora, rozsuwam go i przykrywam się jak kołdrą. Niepotrzebnie brałem śpiwór cieplejszy, ale bałem się zimnych nocy. Rano jednak Zibi mówi, że bardzo zmarzł, mimo środków zaradczych w postaci ... nieważne jakich.

 Widok za Liwiec z pierwszej zastawki

 

 

 

Rano wita nas piękna słoneczna pogoda. Kajaki wodujemy po niewygodnej przenosce prawą stroną przez pokrzywy. Odpływamy z ładnego, ale bardzo zbeszczeszczonego przez miejscową gawiedź miejsca. Bez skrupułów dokładam im swoją puszkę po piwie. Bo stanowi ona ułamek procenta tego, co tam sobie zgromadzili oni - miejscowi. Widocznie im więcej wszelkiego śmiecia tym lepiej się czują, bo nawet sobie zbudowali ławeczki i stolik, żeby było przyjemniej odpocząć? W lepszym, słonecznym nastroju odpływamy o 8:45. Ciągle śmierdzi.

 Zastawka w Kisielanach















Do następnej zastawki w Kisielanach dopływamy ok. 11:30, przenosimy kajaki lewą stroną.

 



 Otwarta zastawka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mijamy kładkę przed wsią Zaliwie i widać następną zastawkę, otwartą, którą przepływamy o 13:50.

 

 

Rzeka jest wąska, kręta, trzeba pokonywać zatory, głównie spowodowane przez bobry. Myślę, ze ich populacja powinna być już kontrolowana, spustoszenia wśród drzewostanu są ogromne, nakłady na odszkodowania i na ochronę przed nimi również. Rolnicy chronią drzewa owijając je warstwami grubej folii, bobry nie oszczędzają nawet sosen!

 

 

 Most Zaliwie - Mokobody











O godz 14:30 mijamy most Zaliwie - Mokobody.









 

 

 Zibi









Rzeka już się oczyściła i nie śmierdzi, płynięcie utrudniają tylko liczne powalone drzewa, które sprawnie mija Zibi



O 15:20 przepływamy pod metalową kładką, o 16:10 mijamy dużą wieś Wólka Proszowska i następną kładkę.
O godz. 16:30 stajemy na nocleg na łące przy lasku po przepłynięciu 25 km.

 

  

 

 

Następnego dnia rano budzą nas wędkarze, którzy przyjechali samochodem, szybko jednak odjeżdżają, ryb tu niewiele, woda płytka.

 


 

 

Łąka pokryta obfitą rosą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odpływamy ok. godz. 9:15 i niedługo mijamy ujście rzeki Kostrzyń, która zasila Liwiec swoimi wodami.








Od tego miejsca Liwiec staje się wyraźnie szerszy, potężnieje, mniej jest zatorów, można szybciej płynąć.

 Brzegi Liwca

 Brzeg Liwca

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O godz 10:30 mijamy kościół i most w Wyszkowie a za mostem mały kamienny próg.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O godz 12:30 mijamy zabudowania wsi Jarnice. Widać dwie wieże kościoła w Liwiu, o 13:10 dopływamy do zamku. Mijamy siedzących nad rzeką uczestników warsztatów malarskich malujących właśnie widoczny zamek. Naprzeciw zamku stajemy na krótki odpoczynek.









Płynąc dalej mijamy przyczółek zburzonej budowli, o 14:15 dopływamy do mostu Liw - Węgrów, mijamy reklamę zajazdu na Liwskich Mostach.






 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po upływie pół godziny jesteśmy na zaporze w Węgrowie. Czeka nas trudna przenoska prawą stroną przez nasyp z ruchliwą ulicą. Po przeniesieniu kajaków Zibi idzie do pobliskiego sklepu na zakupy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O godz 16:30 dopływamy do kolejnej, dużej zastawki Szemrowizna z podwójnym progiem.

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ok kilometra dalej na obszernej łące stawiamy namioty po przepłynięciu 30 km. Po toalecie, kolacji siadamy przy niewielkim ognisku, które rozpala Zbyszek. Rozchodzimy się jednak szybko, bo zaczyna padać deszcz.
Nad ranem słychać burzę, pada deszcz, czekamy aż wyschną namioty i o 10:30 odpływamy. O 12:20 most lokalny w Borzychach, trochę wcześniej ruiny mostu drewnianego.
















Przy zaporze małej elektrowni w Kalinowcu jesteśmy o 13:30.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niewygodna przenoska lewą stroną, przychodzi miejscowy pijaczek, szybko więc odpływamy mijając o 14:50 wiszące na linach kładki. Pogoda się psuje, padają przelotne deszcze, gdy pada bardziej chowamy się pod drzewami.
Mijamy zabudowania dużej wsi Sekłak o 16:10 mijamy Starowolę. O 17:00 stajemy na nocleg w ładnym miejscu przy brzozowym zagajniku. Znów zaczyna padać, ale namioty mamy już rozstawione a przepłynęliśmy 34 km.
Rano również pada, czekamy w namiotach na lepszą pogodę. Wreszcie w południe się przejaśnia, wychodzi nawet słońce i pomaga wysuszyć namioty. Odpływamy dopiero o 13:00 i po pół godzinie dopływamy do mostu koło Łochowa a później do mostu kolejowego. Na brzegach coraz liczniejsze domki letniskowe, pojawiają się płycizny, miejscami rzeka rozlewa się szeroko. Po lewej mijamy Urle, później most drogowy Wyszków - Łochów i po 17 km etapie stajemy przy wsi Nadkole.

 

 


Następnego dnia suszymy dokładnie namioty z porannej rosy.

 

 

 

 

 

 

Widzę po raz pierwszy w naturze hajstrę - czarnego bociana. Pokazuję zdjęcie, mimo, że nie jest najlepszej jakości, ale rzadki to widok.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O 10:40 dopływamy do ujścia Liwca do Bugu.

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stąd jeszcze 9 km do miejsca, gdzie się umówiliśmy z Tomkiem - synem Zbyszka.

 


O godz 11:30 mijamy nowy most drogowy przed Wyszkowem, o 11:50 most drogowy w Wyszkowie i w niedzielę w południe kończymy za mostem kolejowym, gdzie czeka na nas już Tomek i samochód. Tak przebiegł spływ Liwcem, przepłynęliśmy w sumie 124 km. Zbyszek okazał się dobrym towarzyszem w tej wędrówce. Jestem bardzo zadowolony, że przepłynąłem następną rzekę

Zdjęcia w porządku chronologicznym umieściłem w albumie Liwiec

 

Podziel się
oceń
0
0



Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 23 sierpnia 2010 12:31

    zazdroszczę pasji.
    Pozdrawiam

    autor dsdn

    blog: www.dsdm.bloog.pl

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  89 914  

O mnie

Lubię turystykę kajakową,
fotografię i podróże.
GG:2290554

O moim bloogu

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  więcej...

Zapiski od roku 2009 wpisy początkowe  wpisy

 

Moje filmy

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 89914

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930